piątek, 11 stycznia 2013

Pierdolony psychopata, part 2.



   Dziewczyna zachwiała się, wepchnięta za próg domu. Zbyt nagle.Wyłapała szczęk zamykanego zamka, więc powoli odwróciła się w stronę Izayi, krzyżując ręce na piersi. Spojrzała na niego groźnie- wkurzał ją uśmiech tkwiący jego na ustach, chamski i bezczelny. Wściekła. Nie dość, że przepadło jej spotkanie z wieloletnią przyjaciółką,  to jeszcze ON. Ostatnie, czego pragnęła w tej chwili, to właśnie siedzenie w domu psychopaty. Czego on chce?
- Kaori-chaaan~ Rozgość się. – Zaproponował, zapraszając ją gestem dłoni na sofę. Z cichym westchnięciem opadła na miękką kanapę, mrużąc oczy. Ogarnęła ją senność, więc odruchowo zerknęła na wyświetlacz telefonu. 2:15. No tak, późno już.
- Kurwa, czego ty chcesz? – Popatrzyła na chłopaka zniecierpliwiona, nie mogąc powstrzymać ziewnięcia. Usilnie próbowała zmusić swoje oczy do uważnej obserwacji czarnowłosego. Chuj wie, co takiemu do głowy przyjdzie. Izaya za to, całkowicie ignorując pytanie, wyszedł z pomieszczenia. Odprowadziła go wzrokiem, zastanawiając się, co ten idiota znowu wymyślił. Po chwili uniosła brwi z zaskoczenia. Zanotowała, że przyniósł jej szklankę soku. Chwytając za szkło, spojrzała podejrzliwie na substancję.
- Idę o zakład, że coś dosypałeś. Nie wypiję tego. – Mruknęła, nadymając usta w geście niezadowolenia.
- Jak ludzi kocham, nie byłbym taki wredny. – Wyszczerzył się szeroko, drapiąc po ciemnych włosach.
   Nie uwierzyła mu. Z niesmakiem odłożyła napój na bok, tłumiąc kolejne ziewnięcie. Wstała, kierując się w stronę drzwi. Jednak równie szybko zatrzymały ją silne ramiona, oplatające dziewczynę w pasie.
- Już późno. Lepiej, żebyś została na noc. – Mruknął, błagalnym tonem. Spojrzała na niego, po czym westchnęła cicho, wyrażając zgodę. Była zbyt zmęczona (i zbyt leniwa). Pokiwała powoli głową.  Zboczeniec.
- Ale chcę jakieś miękkie łóżko… -Uniosła brew w górę, spoglądając na niego. Pozwoliła poprowadzić się na górę, do sypialni. Spojrzała na duże łóżko, a potem na Izayę, który ukłonił się nisko, udając gentlemen'a.
- Dobrej nocy, Kaori-chan. – Wyszczerzył się, wychodząc z pokoju.
   I tyle? Rzuciła się na łóżko, wtulając w pościel. Przymknęła oczy, po czym szybko zapadła w krótką drzemkę.

   Obudził ją odgłos otwieranych drzwi. W normalnym wypadku skoczyłaby na potencjalnego oprawcę z okrzykiem „Giń, ziemniaku!”, lecz tym razem miała dziwną pewność, iż jest nim nie kto inny, jak Izaya. Postanowiła więc zobaczyć, jak wydarzenia się potoczą.
- Śpisz, Kaori-chaan? – Zapytał, dość głośno. Nie kurwa, trzymam poduszkę, coby nie uciekła. Nie  odezwała się; udawała, że nadal jest w błogiej krainie snów.- Śpi.
Orihara uśmiechnął się pod nosem. Podszedł do niej, cicho siadając obok. Zaczął gładzić dłonią jej policzek, od czasu do czasu bawiąc się kosmykiem jej włosów.
- Jesteś taka ładnaaa.
   Pochylił się nad nią, niemal dotykając ustami jej warg. Ciało Kaori momentalnie się spięło, oddech i serce – przyśpieszyli. Tego nie mogła powstrzymać. Po chwili usłyszała chichot Izayi.
- Wiedziałem, że nie śpisz.
   Zażenowana otworzyła oczy. Jedyne, co zobaczyła, to twarz czarnowłosego. Zapiekły ją policzki, na które następnie wstąpił rumieniec. Odwróciła wzrok, nie chcąc patrzeć mu w oczy. Dość niekomfortowo.
   Westchnęła zaskoczona, gdy poczuła na swoich wargach wilgoć ust Izayi. Chwycił ją za nadgarstki, uniemożliwiając ucieczkę. Jednak, dziewczyna ani myślała podejmować takie próby- po chwili wahania odwzajemniła pocałunek, przymykając oczy.
   Po kilkunastu sekundach oderwał się od niej, czule gładząc jej policzek.
- Kocham cię, Kaori-chan.
-I…Idiota. – Kochany idiota. 
_____
- Tema.
No too... Zakończenie serii Izaya x Kaori? XD
Wiem, zjebałam... Ale to było pisane na lekcjach D:
For ju, Gabi <33  

1 komentarz:

  1. Yyeyeyeyeyeyeye, kocham to<3 tylko nie zakończenie, nie rób mi tego;<
    Ja tu oczekuję na ciąg dalszy! I to z NIECIERPLIWOŚCIĄ! <3
    Kocham Cię, yeaaaaah! <333333333

    OdpowiedzUsuń