Dziewczyna zachwiała się, wepchnięta za próg domu. Zbyt nagle.Wyłapała szczęk zamykanego
zamka, więc powoli odwróciła się w stronę Izayi, krzyżując ręce na piersi.
Spojrzała na niego groźnie- wkurzał ją uśmiech tkwiący jego na ustach, chamski
i bezczelny. Wściekła. Nie dość, że
przepadło jej spotkanie z wieloletnią przyjaciółką, to jeszcze ON. Ostatnie, czego pragnęła w tej
chwili, to właśnie siedzenie w domu psychopaty. Czego on chce?
- Kaori-chaaan~ Rozgość się. – Zaproponował, zapraszając ją gestem dłoni na sofę. Z cichym westchnięciem opadła na miękką kanapę,
mrużąc oczy. Ogarnęła ją senność, więc odruchowo zerknęła na wyświetlacz
telefonu. 2:15. No tak, późno już.
- Kurwa, czego ty chcesz? – Popatrzyła na chłopaka
zniecierpliwiona, nie mogąc powstrzymać ziewnięcia. Usilnie próbowała zmusić
swoje oczy do uważnej obserwacji czarnowłosego. Chuj wie, co takiemu do głowy przyjdzie. Izaya za to, całkowicie
ignorując pytanie, wyszedł z pomieszczenia. Odprowadziła go wzrokiem,
zastanawiając się, co ten idiota znowu wymyślił. Po chwili uniosła brwi z
zaskoczenia. Zanotowała, że przyniósł jej szklankę soku. Chwytając za szkło,
spojrzała podejrzliwie na substancję.
- Idę o zakład, że coś dosypałeś. Nie wypiję tego. – Mruknęła,
nadymając usta w geście niezadowolenia.
- Jak ludzi kocham, nie byłbym taki wredny. – Wyszczerzył się
szeroko, drapiąc po ciemnych włosach.
Nie uwierzyła mu. Z niesmakiem odłożyła napój na bok, tłumiąc
kolejne ziewnięcie. Wstała, kierując się w stronę drzwi. Jednak równie szybko
zatrzymały ją silne ramiona, oplatające dziewczynę w pasie.
- Już późno. Lepiej, żebyś została na noc. – Mruknął,
błagalnym tonem. Spojrzała na niego, po czym westchnęła cicho, wyrażając zgodę.
Była zbyt zmęczona (i zbyt leniwa). Pokiwała powoli głową. Zboczeniec.
- Ale chcę jakieś miękkie łóżko… -Uniosła brew w górę,
spoglądając na niego. Pozwoliła poprowadzić się na górę, do sypialni. Spojrzała
na duże łóżko, a potem na Izayę, który ukłonił się nisko, udając gentlemen'a.
- Dobrej nocy, Kaori-chan. – Wyszczerzył się, wychodząc z
pokoju.
I tyle? Rzuciła
się na łóżko, wtulając w pościel. Przymknęła oczy, po czym szybko zapadła w
krótką drzemkę.
Obudził ją odgłos otwieranych drzwi. W normalnym wypadku
skoczyłaby na potencjalnego oprawcę z okrzykiem „Giń, ziemniaku!”, lecz tym
razem miała dziwną pewność, iż jest nim nie kto inny, jak Izaya. Postanowiła więc
zobaczyć, jak wydarzenia się potoczą.
- Śpisz, Kaori-chaan? – Zapytał, dość głośno. Nie kurwa, trzymam poduszkę, coby nie
uciekła. Nie odezwała się; udawała,
że nadal jest w błogiej krainie snów.- Śpi.
Orihara uśmiechnął się pod nosem. Podszedł do niej, cicho
siadając obok. Zaczął gładzić dłonią jej policzek, od czasu do czasu bawiąc się
kosmykiem jej włosów.
- Jesteś taka ładnaaa.
Pochylił się nad nią, niemal dotykając ustami jej warg.
Ciało Kaori momentalnie się spięło, oddech i serce – przyśpieszyli. Tego nie
mogła powstrzymać. Po chwili usłyszała chichot Izayi.
- Wiedziałem, że nie śpisz.
Zażenowana otworzyła oczy. Jedyne, co zobaczyła, to twarz
czarnowłosego. Zapiekły ją policzki, na które następnie wstąpił rumieniec. Odwróciła
wzrok, nie chcąc patrzeć mu w oczy. Dość
niekomfortowo.
Westchnęła zaskoczona, gdy poczuła na swoich wargach wilgoć
ust Izayi. Chwycił ją za nadgarstki, uniemożliwiając ucieczkę. Jednak,
dziewczyna ani myślała podejmować takie próby- po chwili wahania odwzajemniła
pocałunek, przymykając oczy.
Po kilkunastu sekundach oderwał się od niej, czule gładząc
jej policzek.
- Kocham cię, Kaori-chan.
-I…Idiota. – Kochany
idiota.
_____
- Tema.
No too... Zakończenie serii Izaya x Kaori? XD
Wiem, zjebałam... Ale to było pisane na lekcjach D:
For ju, Gabi <33
Yyeyeyeyeyeyeye, kocham to<3 tylko nie zakończenie, nie rób mi tego;<
OdpowiedzUsuńJa tu oczekuję na ciąg dalszy! I to z NIECIERPLIWOŚCIĄ! <3
Kocham Cię, yeaaaaah! <333333333