piątek, 18 stycznia 2013

Aomine x Kise - Zawsze dostajesz to, czego chcesz.



Sam na sam z Aominecchim…?
W moich wyobrażeniach byłby to romantyczny wieczór, który spędzilibyśmy tylko i wyłącznie w swoim towarzystwie, ciesząc się bliskością, popijając czerwone wino i rozmawiając o bzdurach. Nie mogłoby również zabraknąć słodkich słówek i pocałunków.
Jaka była rzeczywistość? Zupełnie odmienna od marzeń.
Zamknął nas w pokoju, wrzucając klucz pod szafę. Jego twarz wykrzywił chamski uśmieszek, który towarzyszył mu od czasów gimnazjum.
Zadrżałem pod wpływem jego spojrzenia. Dosłownie pożerał mnie wzrokiem.
- Aominecchi, co ty…? – zacząłem, śmiejąc się nerwowo. – Obejrzyjmy jakiś film, co? – zaproponowałem, włączając telewizor.
Skakałem po kanałach, wzdrygając się przy każdym jego kroku. Zbliżał się do mnie. W moje biedne serce wkradały się wątpliwości i… strach, który próbowałem zagłuszyć. Bez skutku.
Daiki przystanął tuż za mną. Czułem jego oddech na karku.
- Rozczaruję cię, Kise – syknął mi wprost do ucha, gładząc dłonią moją szyję. – Nie będziemy oglądać filmu. Zaprosiłem cię tu w jednym tylko celu…
Obszedł kanapę i przysiadł obok mnie, po czym zmusił, żebym się położył.
- Aominecchi – nadąłem policzki w rosnącym niezadowoleniu. – Nie strasz mnie tak, ok? Przez chwilę myślałem, że mówisz poważne. Teraz widzę, że żartujesz – fuknąłem, krzyżując ręce na piersi.
Błąd.
Przyszpilił moje nadgarstki do pościeli, prawie że się na mnie położył, wpychając nogę między moje nogi. Zachichotałem nerwowo, odwracając głowę. Czułem, że spiekłem porządnego buraka.
- Dobra, koniec tych żartów. Puść mnie – rzekłem rozkazującym tonem (a bynajmniej miał on być rozkazujący…).
Prychnął tylko, wkładając mi dłoń  pod koszulkę. Kurwa, on tak na poważnie? Zacząłem się na serio bać. Nie tak to sobie wyobrażałem, oj nie…
- Z – zostaw – warknąłem, szarpiąc się. Teraz ogarnęła mnie złość. Na siebie za to, że dałem się tu zamknąć. I na niego, za to, co zamierzał zrobić.
- Dobrze wiesz, że zawsze dostaję to, czego chcę. Tym razem nie będzie inaczej – zaśmiał mi się prosto w twarz, rozpinając guzik spodni.
- B – będzie…! – zaprotestowałem, wyrywając się.
Uderzył mnie w twarz. Zabolało.
- Przestań się rzucać, bo to ci nic nie da – syknął przez zaciśnięte zęby, pozbawiając mnie spodni i bokserek.
Zero czułości. Nic.
~ Cały Aominecchi…
Złapałem się za piekący policzek. Nagle poczułem się całkowicie wyprany z uczuć. Przez moment było mi obojętne, co się ze mną stanie. Ale tylko przez moment.
- Proszę… zostaw mnie – wyszeptałem, zamykając oczy.
W odpowiedzi ugryzł mnie w wargę. Poczułem metaliczny smak krwi.
Rozchyliłem powieki i ujrzałem, jak zsuwa z siebie spodnie wraz z bokserkami. Wyraz twarzy miał zacięty. Wiedziałem, że nie odpuści, ale…
~ Dlaczego ja?
 Zanim zdążyłem choćby otworzyć usta, by zaprotestować, jego członek gwałtownie znalazł się w moim ciele.
Krzyknąłem, zaskoczony. On zaś, nie dając mi nawet chwili na przyzwyczajenie się do uczucia, zaczął poruszać się szybko i brutalnie.
Jęczałem, po policzkach pociekły mi łzy. Zdradzieckie łzy…
Zacisnąłem palce na pościeli. Nie chciałem już więcej okazywać po sobie słabości.
- Wykrzycz moje imię… lub je wyjęcz… - szepnął mi wprost do ucha mój oprawca.
Wciągnąłem głęboko powietrze do płuc, szybko je wypuszczając. O nie, nie dam mu tej satysfakcji…
Zacisnąłem zęby, nie chcąc wydać z siebie już żadnego dźwięku. Popatrzył na mnie, rozbawiony. Bez żadnego ostrzeżenia przyspieszył ruchy, dodatkowo zatapiając zęby w moim ramieniu.
Krzyknąłem, gwałtownie wyginając się w łuk. Kolejne łzy torowały sobie drogę przez mą twarz.
- Moje imię – upomniał mnie.
Jego spojrzenie ostrzegało przed popełnieniem kolejnego błędu.
- Aominecchi… - wyszeptałem bardzo cicho, próbując uspokoić oddech.
- Głośniej – warknął, przyspieszając tempo.
- Aominecchi…! – krzyknąłem kilkakrotnie, ku jego zadowoleniu.
Po dłuższej chwili i kilku mocniejszych ruchach doszedł w moim ciele. Opadł na mnie bezwładnie, dysząc ciężko.  
Zamknąłem ponownie oczy, pozwalając kolejnym łzom płynąć.
~ Czasami naprawdę nie chcę cię kochać, Aominecchi…

Dla Ciebie Asiu moja kochana <3
Ughh, ile ja się opisałam tych AoKise ostatnimi czasy xD

~Hinata.

3 komentarze:

  1. *O*
    Podnieciłam się xDD
    Ughh, Aominecchi, nienawidzę cię wiesz? Nienawidzę cię za to, co robisz Kisowkyemu. Ale tak strasznie cię kocham za tą twoją brutalność, nooo D:

    OdpowiedzUsuń
  2. Aominecchi to wie .__."
    I zastanawia się, czy to komplement, czy nie..XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww podoba mi się Twój styl pisania :3

    Ps. Użyłaś słowa ,,bynajmniej" w złym znaczeniu

    OdpowiedzUsuń