niedziela, 20 stycznia 2013

Loki x Lucy ~ Nie mów już nic. Part 3



  Czy można to znosić? Jeśli tak, to ile? Tłumić w sobie narastający ból? Wmawiać, że wszystko będzie dobrze? Owszem, można. I to naprawdę długo. Ale  nerwy nie wytrzymają całej wieczności.  Serce rozpadnie się na kawałki. Co wtedy będzie?
   Poczułem kolejne szarpnięcie. Magia Lucy ciągnęła mnie w stronę realnego świata, jednak ja opierałem się. Tak długo, jak mogłem.  Błagałem w duszy, żebym nie musiał tam wracać. Nie chciałem znosić jej spojrzenia, co dopiero słyszeć  te wszystkie  okropne rzeczy, które potencjalnie mogły cisnąć się jej na usta. 
   Z jednej strony chęć zobaczenia jej coraz bardziej rosła. Z każdą sekundą stawała się większa. I coraz bardziej nie do zniesienia.
   Ale,  Heartfilia to Heartfilia – nie poddaje się do końca. Uśmiechnąłem się pod nosem. Nie  mogłem pozwolić, żeby wykorzystała zbyt dużo magii na przywołanie mnie. Poddałem się. Nawet, jeśli miałoby to oznaczać doszczętne zniszczenie mojego serca, które pierwszy raz, po wielu związkach pokochało kogoś tak NAPRAWDĘ.
- Wołałaś mnie, panienko Lucy? – Ukłoniłem się nisko, patrząc w podłogę. Odchrząknąłem, próbując pozbyć się drżenia głosu. Nie mogłem zmusić swojego ciała do podniesienia głowy. Nie potrafiłem spojrzeć na blondynkę.
    Syknąłem cicho, czując mocne pieczenie w policzku. Dziewczyna wymierzyła mi siarczysty cios, co pomogło odzyskać władzę nad swoim ciałem. Podniosłem głowę, nieco zaskoczony jej gwałtowną reakcją. Niemal natychmiast zacząłem na nowo badać wzrokiem każdy szczegół jej twarzy.
    Piękna, jak zwykle.
- Jesteś idiotą. – Syknęła, drżąc na całym ciele ze złości.  Zacisnęła dłonie w pięści, spuszczając  głowę w dół.
- Wiem. – Mruknąłem tylko, odwracając wzrok gdzieś w bok. Nie byłem pewny, jak zareagować na widok tak wściekłej Lucy. Jeszcze nigdy z tą odsłoną dziewczyny nie miałem do czynienia. Splotłem palce za plecami, nerwowo nimi strzelając oraz kiwając się w tył i przód na piętach.
    Gdybyś mogła czytać w moich myślach,wiedziałabyś, jak bardzo żałuję tego, że powiedziałem ci o moim uczuciu. To wszystko zepsuło. Przepraszam, Lucy.
   Ale nie mogła. A ja byłem zbyt dużym tchórzem, żeby powiedzieć jej to wprost.
 - Martwiłam się o ciebie, Loki! W ogóle nie pomyślałeś, jak ja się mogłam poczuć. – Wyrzucała mi, a ja pozwalałem jej na to, zaciskając wargi. Dokładnie wiedziałem, że dziewczyna potrzebuje odreagowania, więc nie zamierzałem jej w jakikolwiek sposób przeszkadzać. Odetchnąłem cicho, przymykając oczy.  – Jesteś cholernym egoistą. Nie masz w sobie ani trochę empatii do innych.
   Jej słowa były jak każdy następny policzek wymierzony specjalnie z myślą o mnie. Serce wykonywało desperackie, szaleńcze bicie, skręcając się z bólu.
   To tak bardzo boli…
   Jednak, dane mi było poczuć coś miłego. Chociaż ten jeden raz. Oplotła mnie ramionami i wtuliła głowę w mój tors. Poczułem na swojej skórze jej ciepłe łzy powoli przesiąkające mój podkoszulek. Nie objąłem jej, lecz spojrzałem beznamiętnie z góry na jej drobne ciało, którym co kilka sekund wstrząsały dreszcze. Spiąłem się, gdy do moich uszu doszło ciche łkanie, niemalże jak u spłoszonego dziecka.
   Nie płacz, proszę…
- Podjąłem decyzję, Lucy. Muszę być twoim strażnikiem, nie chłopakiem. – Wymamrotałem, uważnie obserwując reakcje dziewczyny. Objęła mnie mocniej, nie przestając płakać.
- Nie… Nie pozwolę ci. – Mimo jej drżącego głosu wychwyciłem nutkę stanowczości. Gdy spojrzała na mnie swoimi lśniącymi od płaczu oczami, odwróciłem wzrok, nie mogąc wytrzymać poczucia winy, które nagle uderzyło na moje sumienie. Rozumiejąc aluzję jej wypowiedzi ostrożnie objąłem ją w pasie i przytuliłem do siebie, drugą ręką głaszcząc dziewczynę uspokajająco po głowie.
- Kocham cię. I będę przypominał ci o tym codziennie.
   Objęła mnie rękami za szyję. Delikatnie wytarłem dłonią łzy z jej policzków. Jej usta poruszyły się, nie wydając żadnego dźwięku, jednak ułożyły się w jedno słowo, „Dziękuję”. Po chwili stanęła na palcach i dotknęła drżącymi wargami moich ust. I tyle wystarczyło. Całym swoim ciałem powiedziała mi najlepsze, co mogłem usłyszeć. „Kocham”
   Lucy…

____
- Tema.
No chyba nie myśleliście, małe chuje, że zostawię moją ulubioną parkę w czarnej rozpaczy?! XD
Aww, Loki, bierz ją jak Reksio szynkę <3  

1 komentarz:

  1. Duży chuju, ja wiedziałam, że coś dopiszesz, u Ciebie musi być happy end : D
    yeyeyeye jaram się <3

    OdpowiedzUsuń