Czy można
to znosić? Jeśli tak, to ile? Tłumić w sobie narastający ból? Wmawiać, że
wszystko będzie dobrze? Owszem, można. I to naprawdę długo. Ale nerwy nie wytrzymają całej wieczności. Serce rozpadnie się na kawałki. Co wtedy
będzie?
Poczułem kolejne szarpnięcie. Magia Lucy
ciągnęła mnie w stronę realnego świata, jednak ja opierałem się. Tak długo, jak
mogłem. Błagałem w duszy, żebym nie musiał tam
wracać. Nie chciałem znosić jej spojrzenia, co dopiero słyszeć te wszystkie
okropne rzeczy, które potencjalnie mogły cisnąć się jej na usta.
Z
jednej strony chęć zobaczenia jej coraz bardziej rosła. Z każdą sekundą stawała
się większa. I coraz bardziej nie do zniesienia.
Ale,
Heartfilia to Heartfilia – nie poddaje się do końca. Uśmiechnąłem się
pod nosem. Nie mogłem pozwolić, żeby
wykorzystała zbyt dużo magii na przywołanie mnie. Poddałem się. Nawet, jeśli
miałoby to oznaczać doszczętne zniszczenie mojego serca, które pierwszy raz, po
wielu związkach pokochało kogoś tak NAPRAWDĘ.
- Wołałaś
mnie, panienko Lucy? – Ukłoniłem się nisko, patrząc w podłogę. Odchrząknąłem,
próbując pozbyć się drżenia głosu. Nie mogłem zmusić swojego ciała do
podniesienia głowy. Nie potrafiłem spojrzeć na blondynkę.
Syknąłem cicho, czując mocne pieczenie w
policzku. Dziewczyna wymierzyła mi siarczysty cios, co pomogło odzyskać władzę
nad swoim ciałem. Podniosłem głowę, nieco zaskoczony jej gwałtowną reakcją.
Niemal natychmiast zacząłem na nowo badać wzrokiem każdy szczegół jej twarzy.
Piękna,
jak zwykle.
- Jesteś
idiotą. – Syknęła, drżąc na całym ciele ze złości. Zacisnęła dłonie w pięści, spuszczając głowę w dół.
- Wiem. –
Mruknąłem tylko, odwracając wzrok gdzieś w bok. Nie byłem pewny, jak zareagować
na widok tak wściekłej Lucy. Jeszcze nigdy z tą odsłoną dziewczyny nie miałem
do czynienia. Splotłem palce za plecami, nerwowo nimi strzelając oraz kiwając się w
tył i przód na piętach.
Gdybyś
mogła czytać w moich myślach,wiedziałabyś, jak bardzo żałuję tego, że
powiedziałem ci o moim uczuciu. To wszystko zepsuło. Przepraszam, Lucy.
Ale nie mogła. A ja byłem zbyt dużym
tchórzem, żeby powiedzieć jej to wprost.
- Martwiłam się o ciebie, Loki! W ogóle nie
pomyślałeś, jak ja się mogłam poczuć. – Wyrzucała mi, a ja pozwalałem jej na
to, zaciskając wargi. Dokładnie wiedziałem, że dziewczyna potrzebuje
odreagowania, więc nie zamierzałem jej w jakikolwiek sposób przeszkadzać.
Odetchnąłem cicho, przymykając oczy. –
Jesteś cholernym egoistą. Nie masz w sobie ani trochę empatii do innych.
Jej słowa były jak każdy następny policzek
wymierzony specjalnie z myślą o mnie. Serce wykonywało desperackie, szaleńcze
bicie, skręcając się z bólu.
To tak
bardzo boli…
Jednak, dane mi było poczuć coś miłego.
Chociaż ten jeden raz. Oplotła mnie ramionami i wtuliła głowę w mój tors.
Poczułem na swojej skórze jej ciepłe łzy powoli przesiąkające mój podkoszulek.
Nie objąłem jej, lecz spojrzałem beznamiętnie z góry na jej drobne ciało, którym co
kilka sekund wstrząsały dreszcze. Spiąłem się, gdy do moich uszu doszło ciche
łkanie, niemalże jak u spłoszonego dziecka.
Nie
płacz, proszę…
-
Podjąłem decyzję, Lucy. Muszę być twoim strażnikiem, nie chłopakiem. –
Wymamrotałem, uważnie obserwując reakcje dziewczyny. Objęła mnie mocniej, nie
przestając płakać.
- Nie…
Nie pozwolę ci. – Mimo jej drżącego głosu wychwyciłem nutkę stanowczości. Gdy
spojrzała na mnie swoimi lśniącymi od płaczu oczami, odwróciłem wzrok, nie
mogąc wytrzymać poczucia winy, które nagle uderzyło na moje sumienie.
Rozumiejąc aluzję jej wypowiedzi ostrożnie objąłem ją w pasie i przytuliłem do
siebie, drugą ręką głaszcząc dziewczynę uspokajająco po głowie.
- Kocham
cię. I będę przypominał ci o tym codziennie.
Objęła mnie rękami za szyję. Delikatnie
wytarłem dłonią łzy z jej policzków. Jej usta poruszyły się, nie wydając
żadnego dźwięku, jednak ułożyły się w jedno słowo, „Dziękuję”. Po chwili
stanęła na palcach i dotknęła drżącymi wargami moich ust. I tyle wystarczyło.
Całym swoim ciałem powiedziała mi najlepsze, co mogłem usłyszeć. „Kocham”
Lucy…
____
- Tema.
No chyba nie myśleliście, małe chuje, że zostawię moją ulubioną parkę w czarnej rozpaczy?! XD
Aww, Loki, bierz ją jak Reksio szynkę <3
Duży chuju, ja wiedziałam, że coś dopiszesz, u Ciebie musi być happy end : D
OdpowiedzUsuńyeyeyeye jaram się <3