( Aut. Pojawiają się wymyślone postacie - nie chcesz, nie czytaj. )
Biegła ile sił w
nogach. Był coraz bliżej. Człowiek w kapturze. Chyba zrezygnował. Tacy jak on nigdy nie opuszczają swoich
ofiar. Biegł szybciej. Łzy. Spadające z policzków słone krople. Opadają na
ziemię.
Nie miała sił. Zrezygnowała. Oparła się o mur. Zacisnęła
powieki. Nie chciała wiedzieć, co się stanie dalej. A on był coraz bliżej.
Człowiek w kapturze.
Dziewczyna pragnęła wołać o pomoc. Jednak
oboje dobrze wiedzieli, że jej nie otrzyma. Ona i jej oprawca. Poczuła ucisk na
swoim nadgarstku, przyszpilił ją do muru, uniemożliwiając ucieczkę. Mimowolnie
zadrżała, czując ciepły oddech na swojej szyi. Szarpnęła się ponownie, w nadziei,
że uda jej się tym zyskać trochę czasu. Mimo zamkniętych oczu dokładnie
wiedziała, że ich twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów. Tych jebanych kilka
centymetrów, przez które niemal wariowała, bojąc się myśleć, co ten psychopata
może zrobić.
- Bu. – Wyszeptał prosto
w jej usta, z nutką rozbawienia w głosie.
Dziewczyna nie musiała
się długo zastawiać – niemal natychmiastowo poznała ten głos, zawsze ironiczny
i kpiący. Otworzyła szeroko oczy, a jej spojrzenie natrafiło na brązowe
tęczówki. Przez chwile dostrzegła w nich sadystyczny błysk, jednak zniknął tak
szybko, jak się pojawił. Śmiała nawet twierdzić, że tylko jej się wydawało. Ale
jedynie bała się otworzyć na ponurą rzeczywistość.
- Izaya. – Mruknęła cicho,
szybkim ruchem zdzierając z jego głowy kaptur. Pierdolony psychopata. - Kto
ci pozwolił straszyć kogoś takiego jak ja w środku nocy?’
- Oh, Kaori-chan,
przeestań. Zawstydzasz mnie. Chciałem się tylko pobawić. – Zaśmiał się. Tym
jego chorym śmiechem, jak sam twierdził – przepełnionym miłością do ludzi. – A kto
pozwolił komuś takiemu jak ty… Włóczyć się w środku nocy? Co jeśli naprawdę ktoś
by cię napadł?
- Poradziłabym sobie. –
Warknęła w odpowiedzi, odwracając wzrok. Nie, nigdy mu nie przyzna, że być może
ma rację. Tylko nie jemu. Wyrwała się z uścisku i ominęła go szerokim łukiem,
kierując się w stronę oświetlonego miasta.
- Ja wiem… - Chwycił
ją w pasie, przyciągając do siebie. Gwałtownie się zarumieniła, czując ciepło
jego wilgotnych warg na swojej szyi. – … że mnie kochasz.
- Jesteś psychopatą. –
Szepnęła tylko, próbując się wyrwać. Jak przyznać się komuś takiemu do miłości?
- I-zaaa-yaa-kuun!- Znajomy
głos jeszcze przez chwilę odbijał się echem w ich głowach. Po chwili światło
latarni oświetliło wysokiego blondyna, trzymającego w ręku znak „STOP”. Na jego
wargach zatańczył złośliwy uśmieszek. Zapalił papierosa.
- O, kogo my tu mamy.
Tęskniłem, Shizuś. – Izaya zabłysnął firmowych uśmiechem, powoli przesuwając
dłoń na kieszeń, w której zawsze chował swój nóż.
- Zamknij się,
kochany, chociaż raz i pozwól mi cię zabić. – Jego uśmieszek przerodził się w
groźnie wyglądający grymas twarzy.
Na ramionach Heiwajimy
pojawiły się ręce, oplatając go w okół szyi. Równie szybko głowa nowej osoby
spoczęła na ramieniu chłopaka, patrząc na wszystkich z zaciekawieniem w złotych
oczach. Kobieta… ? Jej twarz miała dość dziecinne rysy. Kosmyki jasnych włosów
opadały luźno poniżej czoła, co jeszcze potęgowało owo wrażenie. Dodatkowo, przez jej niecałe 150 cm wzrostu,
przez które musiała wspiąć się na plecy Shizuo ( lol, żeby się poczuć wyższą
XD), trudno było uwierzyć, że ma aż 19
lat. ( Ughh, nie umiem opisywać wyglądu D: )
- Ne, neee~
Shizu-chan, co robicie? – Dźgnęła blondyna palcem w policzek, uśmiechając się
do niego szeroko.
- Tema, zabijam Izayę,
jak widzisz. – W głosie chłopaka dało się usłyszeć coś w rodzaju… Czułości? Z
niemal nienormalną dla niego delikatnością, pogładził ją po policzku, na co
dziewczyna przymknęła z zadowolenia oczy. Gdy ponownie je otworzyła, na jej twarzy pojawił
się radosny uśmiech. Zeskoczyła na ziemię.
- Kaori-chan! Nie
zauważyłam cię wcześniej. Powinnaś przefarbować włosy, są za czarne. – Zaśmiała
się i podbiegła do przyjaciółki, przybijając jej piątkę.
- Dobra, chłopcy niech
się zabijają, a w tym czasie chodźmy na piwo. – Stwierdziła Kaori, wyraźnie
szczęśliwa, że może się ulotnić.
Nie na długo.
- Zmywamy się stąd - Niespodziewanie
dla wszystkich Izaya złapał czarnowłosą za rękę, uciekając z nią w ciemność.
Już po chwili zniknęli w mroku, nie było sensu ich szukać.
- Ne, ne,
Shizu-chan. Uciekł ci.
_____
- Tema
Niespodzianka, Hinata/Kaori/Gabi~! :3
Całe opowiadanie miało być bardziej psychopatyczne, ale ja tak nie umiem XD I mama ciągle przeszkadza w stylu "zrób to, to i to" -.-
Miała być jeszcze scena w domu, ale nie mam siły... Leżę i kwiczę @_@
O kurwa, ale mam zaciesz *_*
OdpowiedzUsuńWyszło zajebiście, dziękuję! <33333333333333333333333333333333333
Jejku, no boskie! Chcę ciąg dalszy *-*
A z tymi psychopatami to Ci się chyba ode mnie udziela XDDDDDD
Hinata/Kaori/Gabi xD