-Nudy. – Mruknąłem sam do
siebie, patrząc na pokrytą śniegiem Magnolię. Minął już prawie miesiąc odkąd
Lucy mnie uwolniła, pozwalając na jakiś czas pobyć w świecie ludzi. Oczywiście
korzystałem z własnej mocy, żeby nie nadwyrężać przyjaciółki. Cieszyłem się - nie
wyobrażacie sobie, jak bardzo- mogąc zobaczyć ponownie przyjaciół z gildii. No
i Lucy. Posiedzieć z nią, porozmawiać i pośmiać się, jak człowiek. Z
krwi i kości, taki sam jak ona. Jednak, pozory tak zabawnie mylą. Nawet w
najmniejszym calu nie byłem taki jak reszta. Gwiezdny Duch Loki, do usług.
Poprawiłem swój kremowy,
bawełniany szalik i wsunąłem ręce do kieszeni. Przez owy miesiąc zdążyłem już odwiedzić
wszystkie sklepy, poznać kilka dziewczyn… Ogółem, powracając do życia przed zostaniem
Duchem Lucy. Nie mając żadnego, lepszego pomysłu, zacząłem iść przed siebie,
patrząc w ziemię. To nie tak, żebym był jakoś przybity. Po prostu męczyła mnie
jedna sprawa.
Od niedawna, gdy zarywałem do jakiejś
dziewczyny, czułem jej pocałunki na swoich ustach, lubiłem wyobrażać sobie, że
to nie jakaś tam zwykła laska z miasta, tylko… Lucy. Ta sama Lucy, którą
poznałem i która od razu wydała mi się… No cóż, inna. Miała w sobie coś, co mnie
pociągało. Sprawiało, że chce ją mieć, po prostu posiadać, jak inne dziewczyny
z którymi dotychczas chodziłem. Jak puchar, który potem wsadziłbym do szklanej
gabloty, po jakimś czasie zapominając, że istnieje. Potwór ze mnie.
Ale ona mnie odepchnęła. I
wtedy moje uczucia wobec niej zaczęły się zmieniać. Na początku nawet nie
zauważyłem, że jest inaczej. Ale niedawno, jakieś dwa tygodnie temu
uświadomiłem sobie, że… Kocham ją. Znaczy, tak szczerze, to nie jestem pewny, czy to na
pewno jest TO. Ta wielka miłość, jedyna i największa. Wiem tylko, że czuje do
niej wiele więcej niż do moich poprzednich dziewczyn. Już nie chce mieć jej jak
kolejnej statuetki. Chcę po prostu, żeby była obok. Żeby mnie kochała i była
szczęśliwa. Jak dziecko, boję się to jej wyjawić… Bo boję się jej reakcji.
Nawet nie zauważyłem, że
w zupełnym zamyśleniu zbliżyłem się do jej domu. Przystanąłem i popatrzyłem na
okno jej pokoju. Chyba nic się nie stanie, gdy wpadnę na chwilę…
Już po chwili stałem na
wycieraczce i zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła je, stojąc przede mną w
szlafroku i mokrych włosach. Uśmiechnąłem się na jej widok. Jak twierdzi
japońskie przysłowie: „Prawdziwego piękna nawet woda nie zmyje”. Idealnie ją w
tej chwili odzwierciedlało.
- Loki? Nie spodziewałam
się ciebie. – Wyglądała na nieco zaskoczoną, jednak ucieszoną na mój widok. No
cóż, nie odwiedzałem jej od tygodnia. Przesunęła się, robiąc mi przejście. –
Wejdź. Coś się stało?
- Nie, nic. Po prostu…
Chciałem cię zobaczyć. – Ponownie uśmiechnąłem się szarmancko, wchodząc do
środka. Niemal natychmiast uderzył mnie miły zapach kwiatów. Chyba róż, o ile
się nie mylę. Zrzuciłem z siebie kurtkę i szalik, kładąc je na oparcie fotelu. Na jej gest usiadłem na kanapie w salonie, rozglądając się
po wnętrzu mieszkania. Jak zwykle, czysto, nic się nie zmieniło. To nawet
lepiej. Lubię tu przebywać, bo zawsze jest tak przytulnie. Nie to, co w świecie
Gwiezdnych Duchów.
- Zaraz się ogarnę i
wracam. - Posłała mi przepraszający uśmiech i zniknęła za drzwiami łazienki.
Powiedziałbym, że tak jak było też jest dobrze, jednak nie zdążyłem. Już po
minucie wróciła, w bluzce i jeansach. Nie wysuszyła włosów; kosmyki opadały jej
na ramiona, lekko się skręcając. – Coś nie tak…? – Mruknęła, rumieniąc się pod
wpływem mojego spojrzenia. Szybko odwróciłem wzrok, żeby nie pomyślała, że
zależy mi tylko na zaliczeniu jej. Nie moja wina, że wygląda pięknie.
- Nic. Pomyślałem tylko…
- Uciąłem, nie mogąc dobrać słów. Odetchnąłem, po czym na nią spojrzałem. – Że pierwszy
raz widzę cię taką… Niedługo po kąpieli.
- Kiedyś musiał być ten
pierwszy raz. – Zaśmiała się z nutką zakłopotania i podrapała po policzku. –
Masz ochotę na coś do picia?
Przytaknąłem.
- Sok, jeśli można. – Odetchnąłem,
przywarłem plecami do oparcia sofy i odchyliłem głowę do tyłu. Czemu? Nie wiem,
taki odruch. Uśmiechnąłem się pod nosem, dostrzegając kątem oka Lucy niosącą
sok pomarańczowy. Jeszcze nie zapomniała, że właśnie ten jest moim ulubionym.
Miło z jej strony. Wyprostowałem się i ze zwykłym „dzięki” odebrałem od niej
szklankę, po czym wziąłem łyka.
- Na pewno nic cię nie
męczy? – Spytała niepewnie, siadając obok. Zauważyłem, że przygląda mi się
uważnie, jakby świdrując mnie wzrokiem na wylot. Zadrżałem lekko na to
wrażenie. – Inaczej się zachowujesz.
- Serio? – Zaśmiałem się, drapiąc po głowie. A więc
zauważyła, że jednak coś mnie dręczy. Niezbyt ciekawie. – Masz przed sobą
Lokiego we własnej postaci.
- Jesteś moim Gwiezdnym
Duchem, zbyt dobrze cię znam, żeby tak po prostu dać się przekonać. – Mruknęła nieco
przemądrzałym tonem, nadymając policzki z udawanym niezadowoleniem.
Odetchnąłem cicho.
Powiedzieć jej? Upiłem łyk soku, patrząc w ścianę. Chyba nie powinienem. Mam
dla niej walczyć, a nie adorować. Jeśli zepsuję tym wszystko, co nas do tej pory
łączy... Nie tylko przestanie mnie używać w walkach, ale też nigdy sobie tego
nie wybaczę. I ciężko przyjdzie mi się otrząsnąć po takiej stracie.
Ale co jeśli ona czuje to
samo? Jest w podobnej sytuacji? Lub chociaż byłaby zdolna spróbować ze mną
czegoś więcej niż tylko przyjaźni? Niby marne nadzieje, znikome szanse. Ale
jednak jakieś są.
- Jest coś… - Mruknąłem,
niemal niedosłyszalnie, odkładając pustą szklankę na stolik. Nerwowo zacząłem
pocierać dłonią kark. Nabrałem powietrza, odważając się mówić głośnej. – Ty mnie
dręczysz, Lucy.
- Ja…? – Spojrzała na
mnie zaskoczona. Najwyraźniej źle mnie zrozumiała, bo po chwili się zasmuciła, spuszczając wzrok w dół. – Ale…
Czemu?
- T-to nie tak! –
Zaprzeczyłem gwałtownie, po czym spojrzałem na nią, próbując ją utwierdzić w
przekonaniu, że mówię szczerze. – Nie mogę o tobie przestać myśleć. Ciągle mi
się śnisz. Za każdym razem jesteś ty, żadna inna. Kocham cię, Lucy. Wiem, że
trudno ci uwierzyć w to wyznanie, szczególnie od takiego faceta jak ja,
który miał tak dużą liczbę kobiet. Jednak czuję do ciebie coś więcej niż do
nich. Jesteś dla mnie sto razy szczególniejsza i ważniejsza. Jak… Ta jedyna.
Po wyrzuceniu tego jednym
tchem, odetchnąłem z ulgą. Wreszcie jej to powiedziałem. Ona za to popatrzyła
na mnie oniemiała, raz po raz mrugając oczami z widocznym niedowierzaniem na
twarzy. Po chwili jej twarz pokrył mocny rumieniec.
- L-Loki, ja…
- Nic już nie mów. Słowa
są zbędne. – Przerwałem dziewczynie. Teraz, gdy miałem dowiedzieć się prawdy,
nie pozwoliłem na wyjawienie jej. Stchórzyłem, za bardzo bałem się odpowiedzi,
żeby poznać dalszą część jej zdania.
Chwyciłem ją za podbródek
i przyciągnąłem do siebie. Przycisnąłem jej usta do swoich, zatapiając się w
tym pocałunku jak w żadnym innym. Delikatnie objąłem ją w pasie, mocniej
przywierając. Cieszyłem się tą chwilą, jak gdyby miała być ona ostatnią mojego
życia. Jeśli właśnie w taki sposób miałoby zakończyć się moje istnienie, nie
miałbym żalu. Umarłbym, w uniesieniu spowodowanym smakiem ust ukochanej
dziewczyny.
Lucy za to, po chwili
wahania, odwzajemniła ten gest, przymykając powoli oczy.
Tak, teraz słowa naprawdę
są zbędne.
-Tema
Hueh, no wzięło mnie coś poważniejszego.
Loki x Lucy ♥
Oni dla mnie są tak idealną parką, że mam poważny dylemat, czy zostawić to jako one-shota D:
o.O
OdpowiedzUsuń*Boskie!!!
-Chcesz więcej???
Niesamowite?
- Wystarczy, nieeee xD
* Krótko mówiąc to mój pierwszy komentarz na tym blogu, więc nie chce psuć tak wyjątkowej chwili...
Minuta ciszy o>o
Nie wytrzymam tyle xD
Aha, oczywiście pisz dalej, nie przerywaj!
Chce dowiedzieć się co wydarzy się dalej...
Może go odtrąci, tym samym komplikując zaistniałą sytuację?
Nie wiem, po prostu zaskocz mnie ;D
Omg, to brzmi jakbym miała rozdwojenie jaźni xD
No mówi się trudno...
Pozdrawiam xoxo
Natala, mendo... XDDD
UsuńChciałabym powiedzieć, że jak cię zostawiłam sam na sam z moim kompem, przeczytałaś fragment tego, co będzie dalej. Więc nie udawaj że nie wiesz XDDDD
No ale dzięki <3
Zagięłaś mnie !
OdpowiedzUsuń...
No dobra wywieszam wirtualną białą flagę xDD
Ale czy to ja mówiłam ( uwaga cytuje ) : ,, Rób co chcesz''
Twoje słowa biorę baaardzo dosłownie, musisz się strzec xoxo
Kawaii!!!
OdpowiedzUsuń