Został wepchnięty siłą do pokoju. Zatoczył się do tyłu, opadając
na łóżko. Słysząc trzask zamykanych drzwi, spojrzał na winowajcę, marszcząc
brwi.
- Nova. O co chodzi? - nerwowo przeczesał palcami włosy, obserwując uważnie jego twarz.
Wyżej wymieniony chłopak przekrzywił głowę w bok. Na jego ustach błąkał się dość psychopatyczny uśmiech, a w oczach dało się dostrzec błysk szaleństwa.
- Liberta - wysyczał, oblizując lubieżnie wargi. Widać było, że nie zamierza wyjaśnić przyczyny swojego zachowania.
Jasnowłosy zadrżał, wyraźnie przestraszony. Nie spuszczając z niego spłoszonego wzroku, zaczął się cofać w tył. Gdy poczuł za sobą ścianę, nieco spanikował. Rozejrzał się, szukając jakiegoś wyjścia. Odruchowo przeniósł dłoń na swój pas, próbując złapać za miecz. Nie było go tam. Zaklął pod nosem.
Wówczas ciemnooki podszedł do niego powoli, wyraźnie delektując się strachem widocznym w oczach chłopaka.
- Nie uciekniesz… - szepnął mu prosto do ucha. - Nie przede mną.
Złapał go za nadgarstki, przyciskając mocniej do ściany.
On zaś jęknął, czując jak jego plecy uderzyły o zimną nawierzchnię. Zacisnął powieki, szarpiąc się. Miał szczerą nadzieję, że uda mu się wyrwać. I uciec, daleko od niego.
- Zostaw mnie.
Nova zaśmiał się tylko, słysząc te słowa.
- Nie zamierzam. - odpowiedział, po czym ugryzł go w szyję, zostawiając na niej ślady swoich zębów.
Na twarzy Liberty pojawił się rumieniec. Odwrócił głowę w bok, patrząc na niego kątem oka. Zaprzestał szarpania się, wiedząc, że na nic się to nie zda. Postanowił wykorzystać inną okazję do ucieczki.
- N... Nova...
- Już niedługo będziesz krzyczał moje imię. - warknął, patrząc mu prosto w oczy.
Złapał go za włosy i wepchnął niecierpliwie język do jego ust. Nie spiesząc się, rozpiął koszulę chłopaka, po czym przycisnął ciało do jego ciała.
Zaskoczony napastliwością chłopaka, otworzył szeroko oczy. Postanowił mu się wyrwać. Położył ręce na jego klacie, próbując go odepchnąć. Na nic się to nie zdało, jedynie sapnął z bólu, czując jak jego oprawca ciągnie go za włosy.
Ciemnowłosy oderwał się od niego tylko po to, by popchnąć go na łóżko. Gdy jego ofiara opadła na poduszki, skoczył na niego, uniemożliwiając mu ucieczkę. Uśmiechnął się uśmiechem szaleńca.
Zielonooki zaczerpnął gwałtownie powietrza. Puścił w jego stronę wiązankę przekleństw, patrząc na niego ze wściekłością.
- Cholera.
- Zamknij się, jeśli ci życie miłe. – prychnął cicho.
Dosłownie zdarł z niego koszulę. Zaczął drażnić zębami sutki chłopaka, jednocześnie mocując się z jego paskiem od spodni.
Przygryzł wargę, próbując powstrzymać jęk. Słysząc ton głosu Novy, postanowił spasować. Zacisnął mocno powieki, odwracając głowę w bok. Wbił palce w jego ramię, tym samym odciągając go od swojego paska.
Granatowooki niecierpliwie strącił jego rękę z ramienia. Kiedy w końcu uporał się z "tą pojebaną rzeczą, która blokowała mu dostęp", uniósł ciało Liberty w górę, ściągając z niego spodnie razem z bokserkami. Następnie - nie spuszczając oczu z chłopaka - pozbawił ubrań także siebie.
Blondyn gwałtownie się zarumienił. Spojrzał na ciemnowłosego z widocznym przerażeniem. Spróbował się wyrwać, nie pozwolić mu na tak łatwy dostęp do swojego ciała.
- Czemu to robisz? - spytał, próbując opanować drżenie głosu.
Spuścił wzrok w dół.
- Chcesz wiedzieć, dlaczego? Po prostu mam taki kaprys - wzruszył ramionami, posyłając mu rozbawione spojrzenie. Złapał za jego członek i zaczął go masować, szybkimi i wcale nie delikatnymi ruchami.
- Potwór. – blondyn jęknął głośno, zaciskając powieki. Mimo tego, że mu stanął, wcale nie było to dla niego przyjemne. Zacisnął palce na łóżku, drżąc.
- Skoro teraz jestem dla ciebie potworem, na samym wstępie... to ciekawe, kim będę dla ciebie później - syknął, przyglądając się mu z nieopisaną radością wymalowaną na twarzy.
Po chwili wziął jego członek do ust i zaczął ssać, czasami pogryzając.
- N... Nie... - wygiął się w łuk, zasłaniając usta dłonią.
Starał się nie jęczeć, jednak od czasu do czasu wyrywały mu się pojedyncze westchnienia. Mimowolnie wplótł palce w włosy ciemnookiego, mocniej go do siebie przyciskając.
Nova kontynuował, jednocześnie ściskając jego sutka dwoma palcami.
Jasnowłosy gwałtownie odsunął od niego rękę, zdając sobie sprawę z tego, co robi. Przygryzł swój kciuk, lekko dysząc.
Niegdysiejszy przyjaciel oderwał się od jego męskości, po czym uniósł się do góry.
- Podniecasz mnie - mruknął mu prosto do ucha, wodząc dłońmi po jego ciele.
Odetchnął, z wyraźną ulgą. Słysząc jego słowa, zacisnął powieki. Może gdyby Nova zachowywał się nieco inaczej, cieszyłby się z takiego wyznania... Lecz nie teraz. Zadrżał lekko.
Chłopak ponownie zaczął drażnić jego członek opuszkami palców. Drugą dłonią bawił się sutkami chłopaka. Zachłannie wpił się w jego usta, zawzięcie penetrując jamę ustną.
Jasnowłosy nie pozostał na to do końca obojętny - musnął jego języczek swoim. Czując, jak zapiekły go policzki, szybko cofnął narząd smaku. Wbił palce w jego plecy, próbując zmusić go do odsunięcia się, na co oprawca mocniej przycisnął swoje ciało do jego ciała. Ugryzł go w wargę i począł całować po szyi, stopniowo zjeżdżając niżej.
Liberta odchylił głowę do tyłu, a z jego ust wyrwało się westchnienie rozkoszy. Puścił go, po czym wziął poduszkę i zakrył nią twarz, żeby nie widzieć dalszych poczynań chłopaka, jednak ten wyrwał mu ją z rąk i odrzucił w kąt z prychnięciem niezadowolenia.
- Chcę widzieć twoją twarz. Najlepiej wykrzywioną w grymasie strachu... lub bólu. – szepnął Nova.
Po tych słowach złapał go za pośladki i uniósł lekko do góry. Wszedł w niego gwałtownie, bez najmniejszego ostrzeżenia. Zanim Liberta zdążył przyzwyczaić się do tego uczucia, ciemnowłosy zaczął poruszać sie w nim szybko i brutalnie.
Krzyknął z bólu. Jego oczy napełniły się łzami, obrócił głowę w bok, nie chcąc mu dać tej satysfakcji. Wygiął się mocno w łuk, zaciskając palce na pościeli. Zaczął jęczeć głośno i krótko, mimo tego, że przygryzał swoje wargi.
- O to chodzi – mruknął oprawca, zadowolony z efektu.
Przyspieszył tempo, patrząc prosto na twarz chłopaka. Sadystyczny błysk pojawił sie w jego oczach.
Zielonooki przegryzł swoją wargę. Strużka krwi pociekła po jego brodzie, u samego dołu mieszając się z jego łzami. Zaczął jęczeć jeszcze głośniej, nie mogąc się powstrzymać.
- N...Nova!
- Tak, właśnie tak... krzycz moje imię... - szepnął grubym od podniecenia głosem.
Zlizał krew z jego wargi. Stał się delikatniejszy, ale nie na długo - niemal natychmiast znów powrócił do poprzedniego tempa, a nawet szybszego i bardziej brutalnego.
Liberta zaczął krzyczeć, żeby przestał. Ból, który mu wyrządzał, był zbyt duży. Wbił palce w łóżko, szarpiąc się oraz próbując wyrwać.
Nova zaśmiał się tylko, słysząc jego wrzaski. O to właśnie mu chodziło. Właśnie to chciał widzieć… i słyszeć.
- Głośniej - warknął. - Krzycz głośniej. - przyszpilił jego nadgarstki do pościeli, żeby się tak nie rzucał.
- Sadysta. Pierdolony sadysta. - popatrzył na niego ze wściekłością.
Opadł na łóżko, dysząc głośno. Potrząsnął głową, otrząsając twarz z nowych łez.
Wspomniany wyżej kat uśmiechnął się tylko. Sapnął głośno, dochodząc w jego wnętrzu. Jednak ciągle było mu mało. Chciał zobaczyć strach wymalowany na twarzy Liberty...
Blondyn zamknął oczy, dysząc ciężko. Bał się, że to jeszcze nie koniec, jednak wszystkie jego wcześniejsze próby ucieczki były udaremnione… Wyrwał swoje nadgarstki z jego uścisku i schował twarz w dłoniach.
- Pierdol się.
- Oj zamknij się. - powiedział, odrywając dłonie od jego twarzy. - Albo źle się to dla ciebie skończy. - w jego oczach można było dostrzec złowróżbny błysk.
- Co... Zamierzasz? - spojrzał na niego przestraszony. Ponownie zadrżał, próbując wyswobodzić się z jego uścisku.
- Spokojnie... zaraz się dowiesz. - rzekł, po raz kolejny udaremniając próbę ucieczki Liberty, który właśnie w tej chwili odwrócił wzrok od jego twarzy.
- Puść mnie... - poprosił, jak gdyby wierzył, że to pomoże.
- Chyba sobie kpisz. - prychnął, oblizując wargi.
Spojrzał na niego, przestraszony. Po chwili przygryzł wargę, zastanawiając się, jak odroczyć jego następne, chore czyny.
- Nie jesteś Novą... On nigdy by tak się nie zachował.
- Liberta... widać, jak słabo mnie znasz. - wyszczerzył zęby w szatańskim uśmiechu.
Sięgnął pod łóżko i wyciągnął stamtąd paczkę papierosów i zapalniczkę.
Cały czas patrząc prosto w twarz chłopaka odpalił papierosa i zaciągnął się dymem głęboko w płuca.
Liberta zmarszczył nos, nienawidził dymu papierosowego. Uciekł wzrokiem gdzieś w bok, błagając w myślach, żeby ktoś go uratował. Nerwowo zaczął na zmianę zaciskać i prostować palce. A wtedy gorący żar opadł prosto na jego brzuch, ku satysfakcji Novy. W zasadzie nie było to jego zamierzeniem, no ale...
Krzyknął, gwałtownie się szarpiąc. Niepewnie spojrzał w dół, próbując wyrwać się z objęć ciemnowłosego, ale ten przytrzymał go mocniej.
- Leż spokojnie, kurwa - syknął przez zaciśnięte zęby.
Popiół razem z żarem ponownie wylądowały na ciele bezbronnego chłopaka.
- Nie ma mowy. - odwarknął mu, szarpiąc się. Zacisnął zęby, żeby nie krzyczeć z bólu.
- Sam tego chciałeś. – zakiepował papierosa na jego ramieniu, po czym odrzucił peta w kąt. - A teraz pobawmy się dalej…
Jęknął głośno z bólu. Zacisnął powieki, nie chcąc widzieć twarzy swojego oprawcy.
- Jesteś pojebany. - mruknął w jego stronę, najwyraźniej nie mając zamiaru się zamknąć.
Nova zaśmiał się cicho, po czym przesunął się w górę. Włożył mu swojego członka do ust, jednak on odwrócił głowę w bok, wypluwając jego męskość ze swoich ust. Prychnął z pogardą, po czym zacisnął mocno wargi.
- A wiec tak się bawimy? - uniósł brew do góry, rozbawiony nagłym buntem Liberty.
Natychmiast zszedł niżej i po raz kolejny wszedł w niego, jeszcze brutalniej niż poprzednim razem. - To mnie jeszcze bardziej podnieca. - wyszeptał prosto w jego usta.
Jasnowłosy jęknął najgłośniej jak potrafił, zaciskając powieki. Po jego policzkach pociekły łzy, po części spowodowane również doznanym upokorzeniem. Wbił paznokcie w plecy chłopaka i przesunął nimi w dół, rozcinając skórę.
Granatowooki sapnął głośno z rozkoszy. Zaczął poruszać sie jeszcze szybciej, coraz bardziej bezlitośnie. Liberta wił się pod nim, nie mogąc znieść tego bólu.
- Do... Dobra... Już będę... będę posłuszny! - wysapał w końcu, porzucając swoją dumę.
Szaleńczy błysk w oku Novy znikł tak szybko, jak się pojawił.
- Posłuszny, mówisz? - wysapał, nadal nie zwalniając narzuconego tempa. - W takim razie krzycz.. moje imię.
- No... Nova! - krzyknął, wyginając się w dość duży łuk. Wplótł palce w swoje włosy, zaciskając na nich z całej swojej siły dłonie. Zaczął głośno dyszeć.
- Głośniej – rozkazał Nova, coraz bardziej podniecony.
Raz po raz krzyczał jego imię, jak najgłośniej potrafił. Odkaszlnął, gdy po kilku takich krzykach zdążył złapać chrypkę. Spojrzał na niego z błyskiem nienawiści w oczach.
Dręczyciel wreszcie opuścił jego ciało, dysząc ciężko.
- Dobrze.. zdążyłeś mnie znienawidzić - mruknął.
- Też się cieszę. - odszczeknął się, przymykając oczy.
Błagał Boga, żeby ten koszmar się skończył. Spróbował uspokoić swój przyśpieszony oddech.
Ciemnowłosy opadł na niego, zmęczony. Wplótł palce w jego włosy i ucałował delikatnie jego wargi.
- Miłość - nienawiść… krucha granica. - szepnął bardziej do siebie, niż do niego.
Liberta westchnął głęboko. Uchylił powieki, patrząc na niego spod półprzymkniętych powiek. Nie wiedział co odpowiedzieć, więc po prostu odsunął kosmyk włosów ze spoconego czoła chłopaka.
- Sadysta.
Słysząc to, przygryzł wargę, po czym zrobił cos niespodziewanego - na krótką chwilę wtulił się w ciało Liberty.
W pierwszej chwili chłopak miał ochotę go objąć i przytulić do siebie, jednak zerknął na swoje sparzone ramię. Przypomniał sobie to wszystko, co chłopak mu zrobił, i zrezygnował.
Kiedy Nova nie otrzymał odpowiedzi na swój jedyny miły gest tego wieczoru, zacisnął dłonie w pięści. Zastanawiał się, czy już odpuścić, czy dręczyć go dalej…
Pokrzywdzony westchnął cicho. Widząc jego reakcję, postanowił naprawić swój błąd. Żeby tylko zostawił go w spokoju... Objął go za szyję i pocałował, najczulej jak potrafił.
Nova, zdziwiony jego nagłą zmianą nastawienia, odpowiedział na pocałunek, mocniej przyciskając ciało do jego ciała.
Wtedy Liberta oderwał się na kilka milimetrów od jego ust, patrząc mu prosto w oczy. Przygryzł wargę, zadając sobie zasadnicze pytanie: "Jak mogłem pokochać takiego psychopatę...? "
KONIEC, KURWA!
Jako Liberta – Tema.
Jako Nova – Hinata.
Postacie z anime Arcana Famigilia, znajdźcie sobie na necie XD
Pisałyśmy to we dwie i moim najskromniejszym zdaniem lepsze już nie będzie;3
- Nova. O co chodzi? - nerwowo przeczesał palcami włosy, obserwując uważnie jego twarz.
Wyżej wymieniony chłopak przekrzywił głowę w bok. Na jego ustach błąkał się dość psychopatyczny uśmiech, a w oczach dało się dostrzec błysk szaleństwa.
- Liberta - wysyczał, oblizując lubieżnie wargi. Widać było, że nie zamierza wyjaśnić przyczyny swojego zachowania.
Jasnowłosy zadrżał, wyraźnie przestraszony. Nie spuszczając z niego spłoszonego wzroku, zaczął się cofać w tył. Gdy poczuł za sobą ścianę, nieco spanikował. Rozejrzał się, szukając jakiegoś wyjścia. Odruchowo przeniósł dłoń na swój pas, próbując złapać za miecz. Nie było go tam. Zaklął pod nosem.
Wówczas ciemnooki podszedł do niego powoli, wyraźnie delektując się strachem widocznym w oczach chłopaka.
- Nie uciekniesz… - szepnął mu prosto do ucha. - Nie przede mną.
Złapał go za nadgarstki, przyciskając mocniej do ściany.
On zaś jęknął, czując jak jego plecy uderzyły o zimną nawierzchnię. Zacisnął powieki, szarpiąc się. Miał szczerą nadzieję, że uda mu się wyrwać. I uciec, daleko od niego.
- Zostaw mnie.
Nova zaśmiał się tylko, słysząc te słowa.
- Nie zamierzam. - odpowiedział, po czym ugryzł go w szyję, zostawiając na niej ślady swoich zębów.
Na twarzy Liberty pojawił się rumieniec. Odwrócił głowę w bok, patrząc na niego kątem oka. Zaprzestał szarpania się, wiedząc, że na nic się to nie zda. Postanowił wykorzystać inną okazję do ucieczki.
- N... Nova...
- Już niedługo będziesz krzyczał moje imię. - warknął, patrząc mu prosto w oczy.
Złapał go za włosy i wepchnął niecierpliwie język do jego ust. Nie spiesząc się, rozpiął koszulę chłopaka, po czym przycisnął ciało do jego ciała.
Zaskoczony napastliwością chłopaka, otworzył szeroko oczy. Postanowił mu się wyrwać. Położył ręce na jego klacie, próbując go odepchnąć. Na nic się to nie zdało, jedynie sapnął z bólu, czując jak jego oprawca ciągnie go za włosy.
Ciemnowłosy oderwał się od niego tylko po to, by popchnąć go na łóżko. Gdy jego ofiara opadła na poduszki, skoczył na niego, uniemożliwiając mu ucieczkę. Uśmiechnął się uśmiechem szaleńca.
Zielonooki zaczerpnął gwałtownie powietrza. Puścił w jego stronę wiązankę przekleństw, patrząc na niego ze wściekłością.
- Cholera.
- Zamknij się, jeśli ci życie miłe. – prychnął cicho.
Dosłownie zdarł z niego koszulę. Zaczął drażnić zębami sutki chłopaka, jednocześnie mocując się z jego paskiem od spodni.
Przygryzł wargę, próbując powstrzymać jęk. Słysząc ton głosu Novy, postanowił spasować. Zacisnął mocno powieki, odwracając głowę w bok. Wbił palce w jego ramię, tym samym odciągając go od swojego paska.
Granatowooki niecierpliwie strącił jego rękę z ramienia. Kiedy w końcu uporał się z "tą pojebaną rzeczą, która blokowała mu dostęp", uniósł ciało Liberty w górę, ściągając z niego spodnie razem z bokserkami. Następnie - nie spuszczając oczu z chłopaka - pozbawił ubrań także siebie.
Blondyn gwałtownie się zarumienił. Spojrzał na ciemnowłosego z widocznym przerażeniem. Spróbował się wyrwać, nie pozwolić mu na tak łatwy dostęp do swojego ciała.
- Czemu to robisz? - spytał, próbując opanować drżenie głosu.
Spuścił wzrok w dół.
- Chcesz wiedzieć, dlaczego? Po prostu mam taki kaprys - wzruszył ramionami, posyłając mu rozbawione spojrzenie. Złapał za jego członek i zaczął go masować, szybkimi i wcale nie delikatnymi ruchami.
- Potwór. – blondyn jęknął głośno, zaciskając powieki. Mimo tego, że mu stanął, wcale nie było to dla niego przyjemne. Zacisnął palce na łóżku, drżąc.
- Skoro teraz jestem dla ciebie potworem, na samym wstępie... to ciekawe, kim będę dla ciebie później - syknął, przyglądając się mu z nieopisaną radością wymalowaną na twarzy.
Po chwili wziął jego członek do ust i zaczął ssać, czasami pogryzając.
- N... Nie... - wygiął się w łuk, zasłaniając usta dłonią.
Starał się nie jęczeć, jednak od czasu do czasu wyrywały mu się pojedyncze westchnienia. Mimowolnie wplótł palce w włosy ciemnookiego, mocniej go do siebie przyciskając.
Nova kontynuował, jednocześnie ściskając jego sutka dwoma palcami.
Jasnowłosy gwałtownie odsunął od niego rękę, zdając sobie sprawę z tego, co robi. Przygryzł swój kciuk, lekko dysząc.
Niegdysiejszy przyjaciel oderwał się od jego męskości, po czym uniósł się do góry.
- Podniecasz mnie - mruknął mu prosto do ucha, wodząc dłońmi po jego ciele.
Odetchnął, z wyraźną ulgą. Słysząc jego słowa, zacisnął powieki. Może gdyby Nova zachowywał się nieco inaczej, cieszyłby się z takiego wyznania... Lecz nie teraz. Zadrżał lekko.
Chłopak ponownie zaczął drażnić jego członek opuszkami palców. Drugą dłonią bawił się sutkami chłopaka. Zachłannie wpił się w jego usta, zawzięcie penetrując jamę ustną.
Jasnowłosy nie pozostał na to do końca obojętny - musnął jego języczek swoim. Czując, jak zapiekły go policzki, szybko cofnął narząd smaku. Wbił palce w jego plecy, próbując zmusić go do odsunięcia się, na co oprawca mocniej przycisnął swoje ciało do jego ciała. Ugryzł go w wargę i począł całować po szyi, stopniowo zjeżdżając niżej.
Liberta odchylił głowę do tyłu, a z jego ust wyrwało się westchnienie rozkoszy. Puścił go, po czym wziął poduszkę i zakrył nią twarz, żeby nie widzieć dalszych poczynań chłopaka, jednak ten wyrwał mu ją z rąk i odrzucił w kąt z prychnięciem niezadowolenia.
- Chcę widzieć twoją twarz. Najlepiej wykrzywioną w grymasie strachu... lub bólu. – szepnął Nova.
Po tych słowach złapał go za pośladki i uniósł lekko do góry. Wszedł w niego gwałtownie, bez najmniejszego ostrzeżenia. Zanim Liberta zdążył przyzwyczaić się do tego uczucia, ciemnowłosy zaczął poruszać sie w nim szybko i brutalnie.
Krzyknął z bólu. Jego oczy napełniły się łzami, obrócił głowę w bok, nie chcąc mu dać tej satysfakcji. Wygiął się mocno w łuk, zaciskając palce na pościeli. Zaczął jęczeć głośno i krótko, mimo tego, że przygryzał swoje wargi.
- O to chodzi – mruknął oprawca, zadowolony z efektu.
Przyspieszył tempo, patrząc prosto na twarz chłopaka. Sadystyczny błysk pojawił sie w jego oczach.
Zielonooki przegryzł swoją wargę. Strużka krwi pociekła po jego brodzie, u samego dołu mieszając się z jego łzami. Zaczął jęczeć jeszcze głośniej, nie mogąc się powstrzymać.
- N...Nova!
- Tak, właśnie tak... krzycz moje imię... - szepnął grubym od podniecenia głosem.
Zlizał krew z jego wargi. Stał się delikatniejszy, ale nie na długo - niemal natychmiast znów powrócił do poprzedniego tempa, a nawet szybszego i bardziej brutalnego.
Liberta zaczął krzyczeć, żeby przestał. Ból, który mu wyrządzał, był zbyt duży. Wbił palce w łóżko, szarpiąc się oraz próbując wyrwać.
Nova zaśmiał się tylko, słysząc jego wrzaski. O to właśnie mu chodziło. Właśnie to chciał widzieć… i słyszeć.
- Głośniej - warknął. - Krzycz głośniej. - przyszpilił jego nadgarstki do pościeli, żeby się tak nie rzucał.
- Sadysta. Pierdolony sadysta. - popatrzył na niego ze wściekłością.
Opadł na łóżko, dysząc głośno. Potrząsnął głową, otrząsając twarz z nowych łez.
Wspomniany wyżej kat uśmiechnął się tylko. Sapnął głośno, dochodząc w jego wnętrzu. Jednak ciągle było mu mało. Chciał zobaczyć strach wymalowany na twarzy Liberty...
Blondyn zamknął oczy, dysząc ciężko. Bał się, że to jeszcze nie koniec, jednak wszystkie jego wcześniejsze próby ucieczki były udaremnione… Wyrwał swoje nadgarstki z jego uścisku i schował twarz w dłoniach.
- Pierdol się.
- Oj zamknij się. - powiedział, odrywając dłonie od jego twarzy. - Albo źle się to dla ciebie skończy. - w jego oczach można było dostrzec złowróżbny błysk.
- Co... Zamierzasz? - spojrzał na niego przestraszony. Ponownie zadrżał, próbując wyswobodzić się z jego uścisku.
- Spokojnie... zaraz się dowiesz. - rzekł, po raz kolejny udaremniając próbę ucieczki Liberty, który właśnie w tej chwili odwrócił wzrok od jego twarzy.
- Puść mnie... - poprosił, jak gdyby wierzył, że to pomoże.
- Chyba sobie kpisz. - prychnął, oblizując wargi.
Spojrzał na niego, przestraszony. Po chwili przygryzł wargę, zastanawiając się, jak odroczyć jego następne, chore czyny.
- Nie jesteś Novą... On nigdy by tak się nie zachował.
- Liberta... widać, jak słabo mnie znasz. - wyszczerzył zęby w szatańskim uśmiechu.
Sięgnął pod łóżko i wyciągnął stamtąd paczkę papierosów i zapalniczkę.
Cały czas patrząc prosto w twarz chłopaka odpalił papierosa i zaciągnął się dymem głęboko w płuca.
Liberta zmarszczył nos, nienawidził dymu papierosowego. Uciekł wzrokiem gdzieś w bok, błagając w myślach, żeby ktoś go uratował. Nerwowo zaczął na zmianę zaciskać i prostować palce. A wtedy gorący żar opadł prosto na jego brzuch, ku satysfakcji Novy. W zasadzie nie było to jego zamierzeniem, no ale...
Krzyknął, gwałtownie się szarpiąc. Niepewnie spojrzał w dół, próbując wyrwać się z objęć ciemnowłosego, ale ten przytrzymał go mocniej.
- Leż spokojnie, kurwa - syknął przez zaciśnięte zęby.
Popiół razem z żarem ponownie wylądowały na ciele bezbronnego chłopaka.
- Nie ma mowy. - odwarknął mu, szarpiąc się. Zacisnął zęby, żeby nie krzyczeć z bólu.
- Sam tego chciałeś. – zakiepował papierosa na jego ramieniu, po czym odrzucił peta w kąt. - A teraz pobawmy się dalej…
Jęknął głośno z bólu. Zacisnął powieki, nie chcąc widzieć twarzy swojego oprawcy.
- Jesteś pojebany. - mruknął w jego stronę, najwyraźniej nie mając zamiaru się zamknąć.
Nova zaśmiał się cicho, po czym przesunął się w górę. Włożył mu swojego członka do ust, jednak on odwrócił głowę w bok, wypluwając jego męskość ze swoich ust. Prychnął z pogardą, po czym zacisnął mocno wargi.
- A wiec tak się bawimy? - uniósł brew do góry, rozbawiony nagłym buntem Liberty.
Natychmiast zszedł niżej i po raz kolejny wszedł w niego, jeszcze brutalniej niż poprzednim razem. - To mnie jeszcze bardziej podnieca. - wyszeptał prosto w jego usta.
Jasnowłosy jęknął najgłośniej jak potrafił, zaciskając powieki. Po jego policzkach pociekły łzy, po części spowodowane również doznanym upokorzeniem. Wbił paznokcie w plecy chłopaka i przesunął nimi w dół, rozcinając skórę.
Granatowooki sapnął głośno z rozkoszy. Zaczął poruszać sie jeszcze szybciej, coraz bardziej bezlitośnie. Liberta wił się pod nim, nie mogąc znieść tego bólu.
- Do... Dobra... Już będę... będę posłuszny! - wysapał w końcu, porzucając swoją dumę.
Szaleńczy błysk w oku Novy znikł tak szybko, jak się pojawił.
- Posłuszny, mówisz? - wysapał, nadal nie zwalniając narzuconego tempa. - W takim razie krzycz.. moje imię.
- No... Nova! - krzyknął, wyginając się w dość duży łuk. Wplótł palce w swoje włosy, zaciskając na nich z całej swojej siły dłonie. Zaczął głośno dyszeć.
- Głośniej – rozkazał Nova, coraz bardziej podniecony.
Raz po raz krzyczał jego imię, jak najgłośniej potrafił. Odkaszlnął, gdy po kilku takich krzykach zdążył złapać chrypkę. Spojrzał na niego z błyskiem nienawiści w oczach.
Dręczyciel wreszcie opuścił jego ciało, dysząc ciężko.
- Dobrze.. zdążyłeś mnie znienawidzić - mruknął.
- Też się cieszę. - odszczeknął się, przymykając oczy.
Błagał Boga, żeby ten koszmar się skończył. Spróbował uspokoić swój przyśpieszony oddech.
Ciemnowłosy opadł na niego, zmęczony. Wplótł palce w jego włosy i ucałował delikatnie jego wargi.
- Miłość - nienawiść… krucha granica. - szepnął bardziej do siebie, niż do niego.
Liberta westchnął głęboko. Uchylił powieki, patrząc na niego spod półprzymkniętych powiek. Nie wiedział co odpowiedzieć, więc po prostu odsunął kosmyk włosów ze spoconego czoła chłopaka.
- Sadysta.
Słysząc to, przygryzł wargę, po czym zrobił cos niespodziewanego - na krótką chwilę wtulił się w ciało Liberty.
W pierwszej chwili chłopak miał ochotę go objąć i przytulić do siebie, jednak zerknął na swoje sparzone ramię. Przypomniał sobie to wszystko, co chłopak mu zrobił, i zrezygnował.
Kiedy Nova nie otrzymał odpowiedzi na swój jedyny miły gest tego wieczoru, zacisnął dłonie w pięści. Zastanawiał się, czy już odpuścić, czy dręczyć go dalej…
Pokrzywdzony westchnął cicho. Widząc jego reakcję, postanowił naprawić swój błąd. Żeby tylko zostawił go w spokoju... Objął go za szyję i pocałował, najczulej jak potrafił.
Nova, zdziwiony jego nagłą zmianą nastawienia, odpowiedział na pocałunek, mocniej przyciskając ciało do jego ciała.
Wtedy Liberta oderwał się na kilka milimetrów od jego ust, patrząc mu prosto w oczy. Przygryzł wargę, zadając sobie zasadnicze pytanie: "Jak mogłem pokochać takiego psychopatę...? "
KONIEC, KURWA!
Jako Liberta – Tema.
Jako Nova – Hinata.
Postacie z anime Arcana Famigilia, znajdźcie sobie na necie XD
Pisałyśmy to we dwie i moim najskromniejszym zdaniem lepsze już nie będzie;3
Heheszki, całe 4 godziny pisania nie poszły na marne C: