Zakląłem pod nosem, nie mając nic lepszego do roboty. Zacząłem niecierpliwie przechadzać się tam i z powrotem po pokoju, co chwilę rzucając zniecierpliwione spojrzenie na zegarek. Pół godziny. Ten pieprzony leń, zwany również Laxusem, spóźnia się całe pół godziny. Przecież dobrze wie, że musimy zrobić ten cholerny projekt na angielski, choćby nie wiem co. Pewnie szlaja się gdzieś po okolicy, zupełnie olewając szkołę i naukę. Pewnie zrobiłbym podobnie, jednak to właśnie przez moje zagrożenie Dreyar zgodził mi się pomóc, za co byłem mu wdzięczny. Ale nic na to nie poradzę, że wkurzał mnie, i to cholernie.
W momencie, gdy walnąłem się na łóżko, licząc na krótką drzemkę, usłyszałem dzwonek do drzwi. No kurwa nareszcie, książę raczył przyjść. Niechętnie powlokłem się do drzwi, za którymi stał oczywiście blondyn. Na powitanie rzuciłem mu nieco zirytowane spojrzenie.
- Yosh, sorry, że tak późno ale no ten... Były korki? - Bez pytania władował mi się do domu, od razu kierując się na górę. W takich chwilach szczerze żałowałem, że chłopak jest zaznajomiony z moim mieszkaniem, toż on nie dostał jeszcze stosownego opierdolu.
- Powiedz mi coś, czego nie słyszałem. - Mruknąłem, niechętnie wlokąc się za nim.
- Ładnie dzisiaj wyglądasz.
- Bardzo śmieszne, kurwa.
- A chciałem być miły.
Weszliśmy do pokoju. Laxus usiadł na łóżku, a ja zaraz obok niego. Westchnąłem cicho, podając chłopakowi potrzebne nam materiały. Szybko je przejrzał, mrucząc pod nosem jakie to nie jest łatwe, proste i przyjemne. Ta, ciekawe. Musi być jakiś pojebany, żeby uznać angielski za łatwy. Ugh, zło w czystej postaci.
- Ej, Sting. - Mruknął w końcu, odkładając kartki, które właśnie przeglądał, na bok.
- Czego? - Uniosłem lekko brew w górę, zerkając na chłopaka. Zaraz jednak na powrót chwyciłem jedną kartkę, zapisaną w całości po angielsku i udając, że cokolwiek z tego rozumiem.
- A co jeśli chciałbym jakąś małą nagrodę za pomoc w tym projekcie?
No to teraz całkowicie zbił mnie z tropu. Ciekaw jestem, co też sobie ten zjeb wymyśli.
- Dałbym ci to, czego oczekujesz. Oczywiście, w miarę moich możliwości. - Odparłem w końcu bez namysłu, bardziej zaintrygowany niż zdezorientowany.
- Więc chcę ciebie. - Oznajmił z takim spokojem, jak gdyby oświadczał, że jakaś laska ma wielkie cyce. No, w ostateczności, jakby informował mnie o pogodzie, ale to dość popularne porównanie. Zamrugałem oczami z niedowierzaniem.
- Co?
- No ciebie. Mówię w innym języku? Zapłacisz mi w naturze. Oddasz się.
- Skąd ta pewność, że ci na to pozwolę? - Przełknąłem głośno ślinę, modląc się w duszy, żeby był to tylko jakiś głupi żart.
- Sam sobie pozwolę. - Stwierdził pewny siebie, po czym przygwoździł mnie za nadgarstki do łóżka i bez ostrzeżenia zacisnął zęby na mojej szyi. Jęknąłem cicho i szarpnąłem się, chcąc wyrwać z jego chwytu. Blondyn zareagował na to tylko mocniejszym uściskiem i niezrażony przeniósł się na koleją część mojej szyi, oznaczając ją pokaźną malinką.
- A... Ale Laxus... - Mruknąłem, paląc rekordowego buraka, ponownie się szarpiąc. Ten najwyraźniej, chcąc mnie uciszyć, wpił się w moje wargi, składając na nich namiętny pocałunek. Sam nie rozumiejąc, co się ze mną dzieje, po chwili wahania odwzajemniłem gest.
- Będziesz już grzeczny? - Syknął, gryząc mnie w ucho. Z moich ust wyrwało się mimowolne westchnięcie i pokiwałem gorliwie głową, zaprzestając jakichkolwiek prób ucieczki.
Widocznie zadowolony z siebie Dreyar puścił moje nadgarstki, po czym zaczął wodzić dłońmi po moim ciele, od czasu do czasu zahaczając o krocze, na co ja lekko drżałem. Niepewnie położyłem dłoń na jego włosach, gdy zrzucił ze mnie podkoszulek i zaczął całować lub przygryzać każdy fragment mojej klatki piersiowej, najwięcej uwagi poświęcając i pastwiąc się nad sutkami. Moim ciałem wstrząsały od czasu lekkie dreszcze, a z ust wyrywały się coraz częściej westchnięcia, świadczące o zadowoleniu, które przeżywałem. Moje ciało wręcz płonęło, wraz z każdym dotykiem Laxusa.
Nie minęło długo, jak poczułem, że ściąga ze mnie spodnie. Sam zdążyłem wkręcić się w jego zabawę, pozbawiając go koszuli, i podziwiając jego umięśniony tors. Nie mogąc się powstrzymać, jeździłem palcami wzdłuż jego mięśni, nie potrafiąc oderwać od niego wzroku. Jęknąłem cicho, gdy chłopak bez ostrzeżenia zaczął dość mocno masować moje krocze. Niespokojnie się pod nim poruszyłem, automatycznie, lekko rozsuwając nogi.
Mruknąłem pod nosem niezadowolony, gdy przerwał pieszczoty, tylko po to, żeby wręcz zedrzeć ze mnie bokserki. Do moich oczu automatycznie napłynęły łzy i krzyknąłem, gdy chłopak wbił się we mnie, oczywiście nie racząc powiedzieć coś w stylu " Zaciśnij zęby, bo zaboli".
Od razu zacząłem głośno i krótko jęczeć, gdy chłopak bez najmniejszego cienia współczucia posuwał mnie, jak gdyby myślał tylko o sobie. Położyłem ręce na jego plecach, wbijając w nie paznokcie i drapiąc, w ten sposób chociaż trochę dając upust przyjemności, która ogarnęła moje ciało.
Spojrzałem na niego nieco zamglonymi oczami. Wydawał się zerkać na mnie, jakby chciał mi coś powiedzieć, jednak w ostatniej chwili odkładał to na później. Zapragnąłem jeszcze raz poczuć smak jego ust, jednak ograniczyłem się do musnięcia opuszkami palców jego dolnej wargi.
Czy ja go...?
Wiesz, co Ci powiem? Tak, kurwa, podnieciłam się. Szlag by to..xD
OdpowiedzUsuńWiem, nie ma to jak moja zabójcza szczerość ;>
Czemu takie krótkie? @.@
Daj mi coś jeszcze, bo kurwa no.. no! xD
<333