środa, 10 kwietnia 2013

Grimmjow x Ichigo - Dam Ci odejść ~


Ciemna, zimna cela. Zero możliwości ucieczki. Ciągły strach. Strach przed dręczycielem, który wymyśla coraz gorsze tortury dla swojej ofiary.
Drgnął, gdy usłyszał szczęk zamka. Wrócił? Ale to niemożliwe! Nie minął nawet dzień!
Poderwał się z miejsca i wcisnął w ścianę. Gula strachu stanęła mu w gardle.
- Ichigo – mruknął od progu jego kat.
Chłopakowi od razu rzuciło się w oczy, że nie miał przy sobie żadnych narzędzi, którymi zwykle go torturował. Widać też było zmianę w jego zachowaniu.
Głowę miał spuszczoną w dół, ręce zaciśnięte w pięści…
Rudowłosy przełknął ślinę. Nie odpowiedział. Czekał.
- Chcę zrobić coś, co będzie przyjemne dla nas obu, a nie tylko dla mnie – rzekł, po czym szybkim krokiem podszedł do chłopaka.
Wziął go za rękę i zaprowadził na prowizoryczne łóżko, które było równie twarde jak podłoga. Gestem nakazał mu usiąść, a kiedy Ichigo to zrobił, pochylił się nad nim i wepchnął język do jego ust.
Zaskoczony rudzielec w pierwszym odruchu chciał go odepchnąć, ale przypomniał sobie, że może zostać za to ukarany, więc niepewnie trącił językiem jego język.
Wówczas oprawca oderwał się od chłopaka i gwałtownie zerwał z siebie koszulkę.
- G – Grimmjow… - wyjąkał niepewnie Kurosaki. – Co ty…?
- Ciii. Nie musisz nic mówić – szepnął. – Po prostu rób to co ja… proszę.
Słysząc to, Shinigami zaczął się zastanawiać, czy to czasami nie jakiś chory sen. Nigdy wcześniej nie słyszał, żeby Grimm o cokolwiek go prosił, zawsze tylko rozkazywał… Nie. Lepiej o tym nie myśleć. Również zrzucił z siebie bluzkę.
Niebieskowłosy uśmiechnął się, po czym rozpiął guzik od spodni chłopaka.
- Proszę, nie… - jęknął, nieco wystraszony.
- Obiecuję, że nic ci nie zrobię. Nie chcę cię skrzywdzić. – Kolejne słowa, tak obco brzmiące w jego ustach… Słowa, które sprawiły, że z miejsca stał się uległy. Pozwolił, aby Grimmjow pozbawił go reszty ubrań.
- Ichi, połóż się – szepnął.
Wykonał polecenie, lekko speszony całą sytuacją. Niebieskowłosy, bez zbędnych ceregieli, wziął jego męskość do ust i zaczął ją ssać, momentami przygryzając.
Ciało Ichigo po chwili zareagowało – uniósł się na łokciach z cichym jękiem.
Grimmjow kontynuował, chcąc sprawić chłopakowi jak najwięcej przyjemności.
Kurosaki’emu nie trzeba było dużo. Po kilku minutach doszedł w jego ustach z głośnym westchnieniem.
Stróżka spermy pociekła po brodzie Szóstego Espady. Otarł ją dłonią.
- Mogę? – zapytał, patrząc na niego pytająco.
Ichigo zawahał się.
- Nie – wydusił z siebie wreszcie, odwracając głowę. Oczywiście, że chciałby… jednak uznał, że nie powinien mu tego mówić.
Grimm z ciężkim westchnieniem opadł na łóżko tuż obok rudowłosego.
- W takim razie idź. Dam ci odejść – rzucił pozornie lekkim tonem, w którym dało się wyczuć zrezygnowanie.
Kurosaki popatrzył na niego, zupełnie zaskoczony. Szybko poderwał się z posłania i narzucił na siebie ciuchy. Ruszył do drzwi, zanim tamten zdążył zmienić zdanie.
Kto by pomyślał, że po takim czasie…?
Zawahał się w progu. Odwrócił głowę i przyjrzał się chłopakowi, który tak długo go dręczył. Teraz wyglądał na zmęczonego i… smutnego. Z jego oczu wyzierał przejmujący żal.
Ichigo odetchnął głęboko i zawrócił. Usiadł na samym brzegu łóżka i wtulił twarz w zagłębienie jego szyi.
- Nie chcę odchodzić – wyszeptał nieśmiało.
- Po tym wszystkim, co zrobiłem, nadal chcesz tu tkwić? – zapytał, ewidentnie zszokowany.
Objął go ramionami w pasie.
- Wierzę, że… już mnie nie skrzywdzisz – odparł, dość niepewnie.
Czy na pewno powinien w to wierzyć? A co jeśli stracił swoją ostatnią szansę na zasmakowanie wolności?
- Kocham cię, Ichigo – wyznał Grimmjow, patrząc mu poważnie w oczy. – Byłem idiotą, że wcześniej tego nie zrozumiałem.
Kurosaki odpowiedział mu uśmiechem i wpił się wargami w jego usta. To była jego odpowiedź.

Skończone, wreszcie. Ja pierdolę, ale zjebałam.
Brak weny – ciąg dalszy.
Powróciłam po to, żeby dodać ten wpis na życzenie Temy. Ale chyba i tak już nie będę tu pisać ^^"
~Hinata